2009.05.27 -
Orkiestra symfoniczna w Chile i Roberto Bravo
Z partyturą czy bez Michał Nesterowicz jest kluczowym elementem występów tej Orkiestry w sezonie 2009. Z towarzyszeniem chilijskiego mistrza fortepianu, był to jeden z najznamienitszych programów, jakie mieliśmy okazję usłyszeć.
Roberto Bravo był solistą zaproszonym na ostatni koncert Orkiestry Symfonicznej w Chile. Pozostała część programu nie należała do najbardziej "popularnych“, co pozwala nam wnioskować, że olbrzymia część publiczności, która wypełniała Teatr Baquedano, pojawiła się, by posłuchać jednego z naszych najbardziej renomowanych muzyków, który jako artysta postanowił przybliżyć ogromnej grupie słuchaczy muzykę klasyczną, włączając w swoje koncerty repertuar o charakterze popularnym.
Godne pochwały jest również to, że Orkiestra realizuje tego typu programy, co stanowi zdecydowane wezwanie pobudzające do zapoznania publiczności nie przywykłej do koncertów symfonicznych z nowym reperturem. Dwa utwory w interpretacji Bravo, uzupełniały się z trzema odmiennego typu autorstwa Włocha Ottorino Respighi‘ego, które zakończyły się uwodząc publikę, która zareagowała głośną manifestacją aprobaty. Bez wątpienia dowód trafnego doboru programu i kierownictwa Michała Nesterowicza.
Koncert rozpoczął się wyśmienitym wykonaniem Suity nr 3 z "Dawnych arii i tańców" Respighi‘ego, utworu napisanego tylko na instrumenty smyczkowe, w którym na pierwszy plan wybija się dogłębne studium fraz i środków wyrazu, które skutecznie pogrążył publiczność w dworskiej atmosferze wczesnego baroku.
Brzmieniem o wielkim pięknie dyrygent podkreślił strukturę melodyczną, w której nie sposób zapomnieć szlachetności altówek z kontrabasami i ich “lekkich ritardando" w “Aria di corte". Urozmaicenie nadeszło wraz z częściami tryumfalnymi czy melancholijnymi innych tańców. Była to interpretacja, którą pomimo zakończenia w dynamice “piano" publiczność bez zastanowienia nagrodziła aplauzem.
Wystrzelcie nad pianistą: oklaski, proszę.
Później, pośród wielkiej owacji, wszedł na scenę Roberto Bravo, by zagrać najpierw krótki “Sen Olwena" autorstwa Charlesa Williams‘a - utwór, który pozwolił znamienitemu soliście pewnie przejść przez przyjemną dla ucha ekspresyjność utworu, podczas gdy naprężona batuta Nesterowicza zaopiekowała się równowagą i dialogami z fortepianem.
Później Bravo puścił muzyczne i ekspresyjne wodze fantazji, by dokonać interpretacji słynnego “Koncertu Warszawskiego" Richarda Addinsell‘a. Utwór, którego pierwotnym celem było wsparcie słynnego filmu, stał się później kawałkiem koncertowym z powodu swoich walorów melodycznych, zasadniczo romantycznych, które odpowiadają gustom masowej publiczności. Bravo świetnie oddał ducha utworu, atakując części "brawurowe“ z tupetem i pewnością siebie. Dialogi z orkiestrą były niesamowicie odważne i pięknie brzmiące. Jesteśmy zdania, że była to jedna z tego rodzaju interpretacji, które utrzymują obowiązujące utwory - te, które czasami są uważane za mniej istotne. Była to zasługa Bravo i Orkiestry. "Fantazja“ na dwa popularne tematy była bisem, którym narodowy pianista zdobył wylewne oznaki uznania.
Druga część zakończyła się ponownie utworami Ottorino Respighiego, wysłuchano najpierw cudownej i momentami delikatnej wersji “Tryptyku Botticelliańskiego", trzy szkice zainspirowane trzema obrazami Sandro Botticelli‘ego. Nesterowicz osiągnął niebywałą wydajność przy zredukowanej liczbie instrumentalistów, która zawierała harfę, czelestę oraz fortepian używane mistrzowsko, gdy tylko dźwięczały. W "Wiośnie“, która była numerem jeden, uwydatniła się muzykalność rogu i trąbki, wraz z jednorodnością instrumentów dętych drewnianych.
W części drugiej, “Pokłon Trzech Króli", wybiły się “antyfony" pośród instrumentów strunowych i dętych drewnianych -imitujących pieśń gregoriańską-, jak i subtelny początek z solówkami fagotu, oboju, rogu i fletu, podczas gdy brzmienie instrumentów strunowych nawiązywało do pieśni gregoriańskiej. W części trzeciej, “Narodziny Wenus", wyraźna była dwuznaczność poszukiwana w pulsowaniu, jak i godny uwagi postęp dramatyczny, który prowadził do kontrastowego finału. Znakomitość wykonania wydarła z publiczności rozmaite okrzyki zachwytu. Jesteśmy zdania, że rzadko kiedy można wysłuchać piękniejszego wykonania tego utworu.
Powietrzne podmuchy Chile.
Ale pozostaje jeszcze jeden dowód wysokiego poziomu, jaki osiąga Orkiestra z Michałem Nesterowiczem, tym razem cała orkiestra, z towarzyszeniem instrumentów dętych Zespołu Symfonicznego Sił Powietrznych Chile (FACh), które grały z niższych stalli, oraz solową trąbką z wyższej stalli.
W tym szerokim gronie nakreślono poemat symfoniczny “Pinie Rzymskie", jeden z najznamienitszych utworów Respighi‘ego. W miarę jego rozwoju nie było słychać nic oprócz doskonałości, przerywanej świetnym brzmieniem orkiestry grającej "tutti“ i wyrazistością każdej solówki, których było na prawdę wiele. Dyrygent prowadził utwór z pamięci, prezentując doskonałą znajomość partytury, która pozwoliła mu kierować ogromną orkiestrą, dętymi blaszanymi zespołu FACh, jak i solistą trębaczem, z dużą pewnością.
Warto wspomnieć blask pierwszej części oraz mroczną strukturę orkiestralną kolejnej, w której pojawiły się ogromne kontrasty dynamiczne. Jak zapomnieć te momenty ciszy, które podtrzymywały wyrazistości, podobnie jak "oddechy“ różnych grup. W część finałowej, w której można było zaobserwować rozwój dynamiczny o dużej wyrazistości, nabrały znaczenia dialogi z instrumentami zespołu FACh.
Niesamowite wykonanie zostało nagrodzone owacjami bez wytchnienia, aż do powtórnego wykonania ostatniej części, a ponieważ publiczność nie wycofywała się i żądała więcej, dyrygent zwrócił się do koncertmistrza i z nim wyciągnął orkiestrę ze sceny. Koncert, który dowodzi wysokiego poziomu Orkiestry Symfonicznej w Chile pod batutą Michała Nesterowicza.
Ze swoimi delikatnymi wejściami melodycznymi chilijski pianista był podporą wieczoru Orkiestry o istotnym znaczeniu.
Gilberto Ponce (CCA), El Mercurio
El Mercurio
Orkiestra symfoniczna w Chile i Roberto Bravo
Z partyturą czy bez Michał Nesterowicz jest kluczowym elementem występów tej Orkiestry w sezonie 2009. Z towarzyszeniem chilijskiego mistrza fortepianu, był to jeden z najznamienitszych programów, jakie mieliśmy okazję usłyszeć.
Roberto Bravo był solistą zaproszonym na ostatni koncert Orkiestry Symfonicznej w Chile. Pozostała część programu nie należała do najbardziej "popularnych“, co pozwala nam wnioskować, że olbrzymia część publiczności, która wypełniała Teatr Baquedano, pojawiła się, by posłuchać jednego z naszych najbardziej renomowanych muzyków, który jako artysta postanowił przybliżyć ogromnej grupie słuchaczy muzykę klasyczną, włączając w swoje koncerty repertuar o charakterze popularnym.
Godne pochwały jest również to, że Orkiestra realizuje tego typu programy, co stanowi zdecydowane wezwanie pobudzające do zapoznania publiczności nie przywykłej do koncertów symfonicznych z nowym reperturem. Dwa utwory w interpretacji Bravo, uzupełniały się z trzema odmiennego typu autorstwa Włocha Ottorino Respighi‘ego, które zakończyły się uwodząc publikę, która zareagowała głośną manifestacją aprobaty. Bez wątpienia dowód trafnego doboru programu i kierownictwa Michała Nesterowicza.
Koncert rozpoczął się wyśmienitym wykonaniem Suity nr 3 z "Dawnych arii i tańców" Respighi‘ego, utworu napisanego tylko na instrumenty smyczkowe, w którym na pierwszy plan wybija się dogłębne studium fraz i środków wyrazu, które skutecznie pogrążył publiczność w dworskiej atmosferze wczesnego baroku.
Brzmieniem o wielkim pięknie dyrygent podkreślił strukturę melodyczną, w której nie sposób zapomnieć szlachetności altówek z kontrabasami i ich “lekkich ritardando" w “Aria di corte". Urozmaicenie nadeszło wraz z częściami tryumfalnymi czy melancholijnymi innych tańców. Była to interpretacja, którą pomimo zakończenia w dynamice “piano" publiczność bez zastanowienia nagrodziła aplauzem.
Wystrzelcie nad pianistą: oklaski, proszę.
Później, pośród wielkiej owacji, wszedł na scenę Roberto Bravo, by zagrać najpierw krótki “Sen Olwena" autorstwa Charlesa Williams‘a - utwór, który pozwolił znamienitemu soliście pewnie przejść przez przyjemną dla ucha ekspresyjność utworu, podczas gdy naprężona batuta Nesterowicza zaopiekowała się równowagą i dialogami z fortepianem.
Później Bravo puścił muzyczne i ekspresyjne wodze fantazji, by dokonać interpretacji słynnego “Koncertu Warszawskiego" Richarda Addinsell‘a. Utwór, którego pierwotnym celem było wsparcie słynnego filmu, stał się później kawałkiem koncertowym z powodu swoich walorów melodycznych, zasadniczo romantycznych, które odpowiadają gustom masowej publiczności. Bravo świetnie oddał ducha utworu, atakując części "brawurowe“ z tupetem i pewnością siebie. Dialogi z orkiestrą były niesamowicie odważne i pięknie brzmiące. Jesteśmy zdania, że była to jedna z tego rodzaju interpretacji, które utrzymują obowiązujące utwory - te, które czasami są uważane za mniej istotne. Była to zasługa Bravo i Orkiestry. "Fantazja“ na dwa popularne tematy była bisem, którym narodowy pianista zdobył wylewne oznaki uznania.
Druga część zakończyła się ponownie utworami Ottorino Respighiego, wysłuchano najpierw cudownej i momentami delikatnej wersji “Tryptyku Botticelliańskiego", trzy szkice zainspirowane trzema obrazami Sandro Botticelli‘ego. Nesterowicz osiągnął niebywałą wydajność przy zredukowanej liczbie instrumentalistów, która zawierała harfę, czelestę oraz fortepian używane mistrzowsko, gdy tylko dźwięczały. W "Wiośnie“, która była numerem jeden, uwydatniła się muzykalność rogu i trąbki, wraz z jednorodnością instrumentów dętych drewnianych.
W części drugiej, “Pokłon Trzech Króli", wybiły się “antyfony" pośród instrumentów strunowych i dętych drewnianych -imitujących pieśń gregoriańską-, jak i subtelny początek z solówkami fagotu, oboju, rogu i fletu, podczas gdy brzmienie instrumentów strunowych nawiązywało do pieśni gregoriańskiej. W części trzeciej, “Narodziny Wenus", wyraźna była dwuznaczność poszukiwana w pulsowaniu, jak i godny uwagi postęp dramatyczny, który prowadził do kontrastowego finału. Znakomitość wykonania wydarła z publiczności rozmaite okrzyki zachwytu. Jesteśmy zdania, że rzadko kiedy można wysłuchać piękniejszego wykonania tego utworu.
Powietrzne podmuchy Chile.
Ale pozostaje jeszcze jeden dowód wysokiego poziomu, jaki osiąga Orkiestra z Michałem Nesterowiczem, tym razem cała orkiestra, z towarzyszeniem instrumentów dętych Zespołu Symfonicznego Sił Powietrznych Chile (FACh), które grały z niższych stalli, oraz solową trąbką z wyższej stalli.
W tym szerokim gronie nakreślono poemat symfoniczny “Pinie Rzymskie", jeden z najznamienitszych utworów Respighi‘ego. W miarę jego rozwoju nie było słychać nic oprócz doskonałości, przerywanej świetnym brzmieniem orkiestry grającej "tutti“ i wyrazistością każdej solówki, których było na prawdę wiele. Dyrygent prowadził utwór z pamięci, prezentując doskonałą znajomość partytury, która pozwoliła mu kierować ogromną orkiestrą, dętymi blaszanymi zespołu FACh, jak i solistą trębaczem, z dużą pewnością.
Warto wspomnieć blask pierwszej części oraz mroczną strukturę orkiestralną kolejnej, w której pojawiły się ogromne kontrasty dynamiczne. Jak zapomnieć te momenty ciszy, które podtrzymywały wyrazistości, podobnie jak "oddechy“ różnych grup. W część finałowej, w której można było zaobserwować rozwój dynamiczny o dużej wyrazistości, nabrały znaczenia dialogi z instrumentami zespołu FACh.
Niesamowite wykonanie zostało nagrodzone owacjami bez wytchnienia, aż do powtórnego wykonania ostatniej części, a ponieważ publiczność nie wycofywała się i żądała więcej, dyrygent zwrócił się do koncertmistrza i z nim wyciągnął orkiestrę ze sceny. Koncert, który dowodzi wysokiego poziomu Orkiestry Symfonicznej w Chile pod batutą Michała Nesterowicza.
Ze swoimi delikatnymi wejściami melodycznymi chilijski pianista był podporą wieczoru Orkiestry o istotnym znaczeniu.
Gilberto Ponce (CCA), El Mercurio